Walkę o karmienie? Uważam za wygraną!

Karmienie piersią jest przereklamowane? Każdy trąbi o tym i namawia to jak najdłuższego karmienia piersią. Gdzie się nie odwrócisz tam karmią. Nowa moda? Naciski ze strony rodziny? Czy może wasz wybór? Cokolwiek to nie jest to wasza decyzja. Ja swoją podjęłam będąc w ciąży lecz nie wiedziałam czy do końca mi się uda.

Jak byłam w ciąży z Olą wydawało mi się,że karmienie piersią to naturalna rzecz. Będę karmić przecież jestem kobietą, mam piersi i jest mleko. Koniec i kropka. Niestety przeliczyłam się i nawet nie wiedziałam ile może być problemów z karmieniem. Ola jadła samą pierś tylko TYDZIEŃ! Tak krótko niestety,ale się nie najadała. Pamiętam jak leżała na łóżku i zaczęła wymiotować. Poszłam z nią do lekarza,okazało się,że nie przybiera na wadze.

„Trzeba dokarmiać,niech Pani karmi na przemian. Najpierw pierś potem mleko modyfikowane”.
Ile karmiłam na przemian? Trzy tygodnie, czyli całej drogi bardzo wyboistej i nerwowej drogi było miesiąc.

Wpłynęło pewnie na to wiele sytuacji. Na początek sam szpital. Kiedy Ola się urodziła dali mi na chwilę dziecko i zabrali. Nie było przytulania,poznawania się. Dano mi ją dopiero po badaniach, kąpieli. Próbując Ją przystawić do piersi nie mogłam. Płakała ciągle i nie wiedziałam co mam zrobić,żeby Ją nakarmić. Wiedziałam,że mam nie wykształcone do końca brodawki. Lecz,aż tak,że nie mogę nakarmić własnego dziecka?
Zapytałam przechodzącej obok pielęgniarki „Dlaczego ona nie chce się przyssać” na co dostałam odpowiedź „Tym jej Pani nie nakarmi” i TYLE!
Poszła dalej! Zero pomocy i jakiegokolwiek zainteresowania. Czekałam męża dwie godziny żeby móc nakarmić dziecko,bo powiedziały mi o nakładkach. Wyobrażacie sobie dziecko nie jadło dwie -trzy godziny od porodu. Biedna,aż zasnęła z płaczu.

Nie chciałam tej sytuacji również przeżywać teraz. Zaraz po porodzie poprosiłam położną o pomoc. Miałam nakładki i mała szybko załapała jak jeść. Obawy były i to wielkie. Wiecie, były wątpliwości czy będzie się najadała. Czy chociaż miesiąc Ją pokarmię. Kiedy położna środowiskowa powiedziała mi ” Dzieci przez kapturki szybciej odrzucają pierś”. Długo nad tym myślałam i wiecie co? Jak najszybciej chciałam z nich „zejść”.
Czy mi się udało? No jasne! I wam też się uda! Miałam super położną w domu. Pomagała mi na każdy sposób. Kiedy przyszła do mnie z wagą po raz pierwszy, bałam się. Bałam się spojrzeć ile waży moje dziecko. I co? Przybierała nadprogramowo! Wtedy powiedziałam sobie,że trzeba dać radę.
Dzisiaj mija prawie 4 miesiące od kiedy Martynka jest z nami. Karmimy się bez nakładek od 6 tygodnia życia Martynki. Przybiera bardzo ładnie. Na 3 miesiąc życia podwoiła swoją wagę urodzeniową. Zresztą jak widać pyza z niej niezła 🙂
Jeszcze jedna wskazówka! Nie dawaliśmy przez pierwszy miesiąc wcale smoczka.

Każde karmienie i każde macierzyństwo będzie inne. Nie zrażajcie się i nie załamujcie. Bierzcie się w garść i walczcie,bo warto!

MamaOleńki

Dodaj komentarz / ocenę

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *