Rączki,lulanie,kołysanie do snu?

„O na pewno nie będziemy lulać kolejnego dziecka” tak mówiliśmy przy Oli. Kiedy nasza „przygoda” z lulaniem do snu stała się udręką. Kiedy musieliśmy skakać nie lulać i kołysać do snu. Lecz wszystko przez samych siebie. Jak jest teraz? Czy lulamy drugą?

Tak,lulamy. Przytulamy,kołyszemy,ale kiedy jest taka potrzeba.Nic na siłę. Chce zasypiać na leżąco przytulając się to tak zasypiamy. Kiedy potrzebuje bliskości i kołysania też tak właśnie robimy. Nie bujamy jednak Martynki tak,że mało z rąk nie wyskoczy. Drugi raz tego samego błędu nie popełnimy. Olę bujaliśmy czy była taka potrzeba czy nie. Tatuś w nocy skakał, a mama w dzień bujała w wózku aż dziecko podskakiwało.
Pewnego dnia sama odrzuciła rączki i bujanie,ale miała już kilka kilogramów.
Natomiast Martyna częściej lubi się przytulać na leżąco lub na rękach. Bez bujania. Lubi czuć ciepło i obejmowanie drugiej osoby. Bardzo nam pomaga również karmienie się piersią. Dzięki temu w większości przypadków zasypia po prostu przy niej.
Mamy również hamak przyczepiony w pokoju i tam też lubimy się bardzo przytulać i kołysać.Mamy obie wtedy wygodę i chwilę relaksu. Martynka lubi kiedy ją tam kołysze,a Ja mam chwilę,żeby odpocząć.
Dodatkowo bardzo fajnie sprawdza nam się szum suszarki. Kiedy to słyszy oczka od razu robią „odlot”.
I bardzo nie lubię tych wszystkich rad wujków,ciotek,dziadków,żeby nie nosić i nie bujać. Powiedzcie mi kiedy jak nie teraz? Wiem,że ciągłe noszenie i lulanie jest uciążliwe dla rodziców. Sama się przekonałam.

Lecz dzieci zaraz urosną i nie będą chciały się już przytulać,dawać buziaków,a wtedy będzie nam tego brakowało. My się lulamy,kołyszemy i przytulamy ,a jak jest u was?

MamaOleńki

Dodaj komentarz / ocenę

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *